|
23.02.2012 Późniejsze emerytury? Reforma budżetu oznacza wydłużenie okresu pracy i późniejsze emerytury. Zadłużenie i wysokie wydatki na administrację powodują konieczność szukania dodatkowych oszczędności w sferze publicznej. Aktualnie rozważa się przedłużenie okresu pracy. Ze względu na obciążenia oraz szereg grup uprzywilejowanych, z których wiele nabywa prawa emerytalne już po kilkunastu latach pracy - fenomen na skalę światową - a rzesza osób przebywa na rencie, powstaje naturalny problem finansowania tego typu obciążeń. No bo ile można pożyczać? Przecież aktualny wyż demograficzny kiedyś się skończy i zabraknie zatrudnionych, którzy będą w stanie utrzymać miliony osób w wieku emerytalnym. Z jednej strony pomysł jest trafiony, bo zmienia mentalnść każdego z nas i przyzwyczajenia rodem z przeszłości. Z drugiej strony Polska ma środki, które można alokować efektywnie. Mnóstwo młodych przedsiębiorczych ludzi czeka na reformę systemu biznesu w kraju. Do tej pory jedynie niektórzy mogli skorzystać z benefitów na założenie firmy. Gdyby zastosować rozwiązania z Irlandii - wielu młodych przyspożyłoby środków dla utrzymania osób starszych. Tymczasem myślą jak tu przetrwać do pierwszego. Pokolenie tysiąca euro w Hiszpanii i Grecji, w naszym kraju pewnie można by nazwać pokoleniem tysiąca złotych, przeznaczanych miesięcznie na codzienne wydatki. Żyjemy w czasie, gdy zachodzą bardzo szybkie procesy makroekonomiczne. 200 lat zdobyczy prawa pracy zostało w kilka lat zmiecione ze sceny. Przedmurze chrześcijaństwa staje się krajem laickim, a przynajmniej taka moda zapanowała ostatnio na salonach. 07.02.2012 ACTA, Pakt fiskalny i EURO. Szykujcie portfele Polacy - czekają nas nowe wydatki i prawdopodobnie konieczność przejścia na europejską walutę w 2015 roku. 2,1 miliona bezrobotnych. Kolejne 2 mln młodych za granicą. Płać za długi Greków, Włochów, przerost zatrudnienia w administracji, zbyt wysokie podatki pośrednie i bezpośrednie, brak możliwości dla małej przedsiębiorczości, ograniczenie dostępności do programów dofinansowywania projektów unijnych poprzez wprowadzenie do ich udzielania pośredników i rostrzyganie przez nich konkursów poza drogą urzędową, płać za prawa autorskie z których, ktoś korzysta i płać za koszty wprowadzenia waluty, jej przyjęcia i koszty pośrednie konwergencji. ACTA jest z punktu widzenia polskiego internauty zupełnie niezrozumiała i niepotrzebna. Ekonom.pl nie został zaproszony na debatę do Premiera, ale przecież prawo wszyscy znamy. Nie można bezprawnie rozpowszechniać czyiś utworów i dotyczy to wszelkich nośników, w tym internetu. Polskie prawo doskonale zabezpiecza interesy twórców i urzędy te prawa mogą egzekwować. ACTA niczego nowego pod tym względem nie wprowadza, a wręcz uprawomacnia działania niezrozumiałe, poza droga urzędową i bez decyzji urzędowej nawet. Jedynie właściwa dystrybucja utworów z zagranicznych serwerów, która jest pewnie celem dokumentu powinna być przestrzegana. Ale po wprowadzeniu ACTA raczej się nie zmieni, bowiem jest to dystrybucja z serwerów zagranicznych, a więc nie mających nic wspólnego z Polską i ustawodawstwem krajowym. Prawdopodobnie dobrym rozwiązaniem byłoby blokowanie takich nośników i ich dystrybutorów, ale do tego Polska ma odpowiednie przepisy. Debata u Premiera wydaje się zupełnie nietrafiona a brak na niej było autentycznych i wiarygodnych partnerów społecznych, a przede wszystkim ludzi młodych którzy współtworzą świat wirtualny i będą jego głównymi aktorami przez najbliższe dekady. Ograniczenie wolności wypowiedzi w internecie oznacza de facto ograniczenie prawa do swobody wypowiedzi i może być przez niektórych uznane za niekonstytucyjne. Wkraczamy w erę rewolucji wirtualnej. Każdy z nas przenosi do internetu coraz większą część swojego życia, pracy, a często sprawy prywatne. Od tego jak zbudujemy prawo w świecie wirtualnym zależy nasza przyszłość. Przepisy, które ograniczą te prawa zostaną uznane za nieprzystające do swoich czasów i będą kolejnym uregulowaniem traktowanym paradoksalnie jako wirtualne, choć niosące wiele konsekwencji, które mogą wystąpić już w świecie realnym. Podpisanie Paktu fiskalnego oznacza zgodę na wejście do rygorystycznego systemu fiskalizmu europejskiego a więc wysokich podatków i opłat socjalnych oraz przygotowanie Polski do spełnienia kryteriów z Maastricht. Za 3 lata nie będziemy mieli wielu możliwości, albo przyłączymy się do strefy euro albo zostaniemy w Europie drugiej lub trzeciej prędkości.
03.02.2012 Wpiszmy wolny internet do Konstytucji Źródło: www.rybinski.eu “Rzeczpospolita Polska gwarantuje wolny i niekontrolowany przez władze dostęp do sieci internet”. Premier przyznał się do błędu i wstrzymał ratyfikację ACTA w Polsce. Ale to nie wystarczy. Mogą być podejmowane kolejne próby, znowu po cichu, ograniczenia wolności w internecie. Dlatego trzeba tę wolność wpisać do Konstytucji. Proponuję żeby grupa osób która ma wolne moce organizacyjne rozpoczęła zbieranie podpisów pod referendum w sprawie zmiany Konstytucji. Proponuję, żeby obecny artykuł 17 w Konstytucji zastąpić nowym, który by brzmiał następująco: “Rzeczpospolita Polska gwarantuje wolny i niekontrolowany przez władze dostęp do sieci internet”. 31.01.2012 Europa 3-ech prędkości stała się faktem. Pakt fiskalny 2012 = euro 2015? Ostatni szczyt europejski przyniósł, jesli nie porażkę wspólnej ideii europejskiej, to już na pewno jej niejednoznaczność. W antagoniźmie stoją tu słowa Brzezińskiego, który stwierdził ostatnio, że Europa z kryzysu wyjdzie wzmocniona. Tymczasem przynajmniej na razie dzieje się dokładnie odwrotnie. Silni i wielcy tworzą grupę euro, choć i wśród nich nie brakuje renegatów jak Wielka Brytania. Słabsi będą czasem zapraszani do drugiego stolika czy jak mówi Leszek Miller do wagonu drugiej klasy, a najsłabsi będą mogli uczestniczyć w zebraniach szerokiej grupy, czyli mówiąc w skrócie - wpaść na lampkę szampana z okazji rocznicowych. Kryzys został wykorzystany przez silnych do polityki silnej ręki, w której partner mówi albo jesteście z nami i wchodzicie do strefy euro i spełniacie kryteria z Maastricht, albo cofacie się o dwadzieścia lat i de facto jesteście poza naszym elitarnym klubem i możecie korzystać z naszych benefitów bez prawa do kreowania wydarzeń. W myśl słów Rostowskiego i Tuska - podpisaliśmy pakt fiskalny, nawet jeśli jest nie po naszej linii. To znaczy chcielibyśmy być suwerenem i korzystać z dobroci pieniądza krajowego i jego atutów, ale z drugiej strony stoimy gdzieś w przeciągu między wagonami pierwszej i drugiej klasy, jeszce niedawno będąc w Berlinie frontmenami awangardowych posunięć. Co z tego wyjdzie? - pewnie rację ma Schulz, który mówi, że Polska dzisiaj prawdopodobnie zdecydowała się na przyjęcie euro w 2015 roku. Rząd zaprzecza, a rynek i inwestorzy już się zastanawiają jak taki kalendarz będzie miał wpływ na ceny, akcje i kursy walut w najbliższych trzech latach. Fenomenem w tej sytuacji są Czechy, które podobnie jak Anglia nie zdecydowały się na podpisanie Aktu Fiskalnego UE. Co z tego wyjdzie? Czy wszystki kraje zaczną przestrzegać zaostrzonych kryteriów budżetowych, które notabene prowadzą do normalności i zdrowych finansów publicznych? Czy uda się wprowadzić euro w całej UE czego życzą sobie wszystkie duże kraje, no może poza Anglią? Czy mali już zawsze będą jedynie słuchaczami i prelegantami na mniej znaczących imprezach i służyć będą jedynie do uzupełniania scenografii na pamiątkowych zdjęciach z kolejnych szczytów? 09.01.2012 Rozdrobnienie na rynku mediów i jednocześnie jego polaryzacja Na rynku mediów powoli następuje polaryzacja tytułów. Obok tabloidów codziennych jak FAKT i SE oraz kolorowych pisemek z show biznesu spore zmiany zachodzą na rynku tygodników i miesięczników piszących publicystykę społeczną. Hajdarowicz organizuje pracę grupy Rzeczpospolita, Lis pisze na nowo Wprost - i trzeba to powiedzieć głośno - jakiekolwiek byłyby przekonania i poglądy czytelników Wprost wraca do main streamu polskich gazet. Grube i syte Wprost oprawione dobrej jakości fotografią i ciekawymi okładkami oraz licznym gronem współpracujących nazwisk kusi coraz bardziej. Sakiewicz inwestuje w Gazetę Polską oraz Gazetę Polską Codziennie - i tutaj również można zauważyć solidne pogrubienie codziennego tytułu oraz wzrost treści odredakcyjnych. Rośnie także emisja Gazety Warszawskiej, a na półkach pojawia się tygodnik Fakty i Mity, który po ostatnich wyborach kojarzy się z Palikotowskim zacięciem. Jednym słowem rynek prasy się rozwija i z niemalże monocentrycznego rynku i Michnika prowadzącego prowadzącą do niedawna Gazetę Wyborczą rozdrabnia się na setki tytułów dla każdego. 02.01.2012 Refundacja, eksploatacja portfeli i refinansowanie długu stabilnością rynku oraz realną wartością pieniądza. Im mniej wody w akwarium tym lepiej widać w nim złote rybki. Komentarz Ekonom.pl Rozpoczyna się rok Euro2012. Polska zaczyna go prawdziwie mocnym uderzeniem - ustawą refundacyjną Arłukowicza, która ma w zamierzeniu usprawnić rynek leków, uderzyć w wielkie interesy koncernów farmaceutycznych i przekonać Polaków, że im mniej mają tym są bogatsi. Ta swoista poezja dla biednych staje się niebezpieczna, gdy NBP i Prezes Belka zapowiada skupowanie obligacji skarbowych celem księgowego w zasadzie poprawienia wyniku rządzących. Jest to niespotykany w ostatnim 20 leciu ruch i zapowiedź możliwości spekulacyjnych ruchów na rynku walut oraz operacji skarbowych. Jest pewną konsekwencją europejskiej zgody na skupowanie długu państw zadłużonych poprzez środki przelewane przez UE do MFW. Niestety wyższe podatki pośrednie i bezpośrednie to tylko część planu finansowania kryzysu kieszeniami podatnika. Skupowanie obligacji skarbowych, po zmianie regulacji dotyczących OFE oznacza możliwość finansowania zadłużenia realną wartością złotówki, czyli realną wartością naszych oszczędności i majątków. Tendencja, którą zapoczątkowano w 2011 zaczyna się robić upolitycznianiem realnych procesów rynkowych i jak dowodzi historia zawsze jedynie podwyższała zadłużenie spłacane przez kolejne pokolenia. Naszym politykom życzymy przemyśleń jak doprowadzić do większego wzrostu gospodarczego i ułatwić życie ludziom, a nie je utrudniać, bo niedługo kolejny milion młodych Polaków będzie musiał szukać pracy za granicą. Decyzja Rostowskiego i NBP oznacza możliwość zmniejszania się wartości złotówki i jej osłabenie do koszyka walut. Zapłacimy za to wszyscy, z własnych kieszeni a zmniejszenie długu publicznego jak w cyklu politycznym odwrotnym do gospodarczego będzie jedynie krótkookresowe. Im mniej pieniędzy tym lepiej widać intencje i realizację programów, lub jej brak.
02.01.2012 Refundacja leków – początek końca iluzji. Źródło: www.rybinski.eu Ekonomiści i demografowie uprzedzali, że przyjdzie taki moment, kiedy system finansowy państwa zacznie się załamywać. Dlaczego? Bo finanse publiczne nie wytrzymają kosztów starzenia się społeczeństwa. Częścią tych kosztów są szybko rosnące wydatki na leki i opiekę zdrowotną. Te koszty będą lawino rosły w kolejnych latach i dobiją finanse publiczne na przełomie dekad. Obecne zamieszanie z refundacją jest drobiazgiem w porównaniu ze scenami które będą się rozgrywać przed aptekami za kilka lat. Diagnoza społeczna 2011 pokazuje, że oszczędności Polaków powoli rosną, ale tylko niewielki procent rodzin stać na poniesienie kosztów leczenia prywatnego w przypadku drogich terapii. Dlatego radzę, żeby ograniczyć bieżące wydatki na nowe telewizory, samochody i ubrania i zacząć więcej oszczędzać na koszty leczenia. Po co komu samochód jak będzie leżał ciężko chory w łóżku w domu bo go nie będzie stać ani na leki ani na pobyt w szpitalu? Przestrzegam, lata 2012-2013 to nie tylko lata recesji w UE, bankructw państw i banków, wojny o ropę. Ale to także lata w których przeciętny Polak odczuje to wszystko i bardzo go zaboli tym miejscu gdzie Brazylijki wstrzykują sobie silikon żeby wyglądać jak pewna była znajoma pewnego byłego premiera. Podobno jak się posmaruje cebulą to tak nie boli, mawiali koledzy w podstawówce po kolejnej uwadze w dzienniczku.refundacja_NFZNajsmutniejsze jest jednak to, że demografia powinna rozwalić obecny system finansowy dopiero za kilka lat, bo na razie demografia jeszcze nie jest zła. Ale jeżeli już obecnie finanse publiczne trzeszczą, to za kilka lat będzie bardzo źle. Martwimy się że bracia od szabli i szklanki masakrują unijne standardy rządzenia, ale demografia i brak reform spowodują, że u nas za kilka lat też ci z mandatem będą zmieniali konstytucję (wyrzucą zapis o ograniczeniu długu do 60%), prawdopodobnie dojdzie do ograniczenia niezależności banku centralnego (co już zapowiada trzeci najlepszy minister finansów Europy według Financial Times) i do końca rozwalą prywatny system emerytalny. Polak potrafi. Budujemy przez 10 lat za pół miliarda najdroższą motorówkę świata, zatrudniamy w pięć lat ponad 100,000 nowych urzędników za 6 miliardów złotych rocznie. A potem dziwimy się, że brakuje na leki. Jak w gospodarstwie nie ma gospodarza, to myszy harcują. Myszy właśnie zeżarły cały zapas zboża i co zrobimy jak przyjdzie mroźna zima. Chociaż wszystkie masowe telewizje mówią, że zimy nie będzie, potwierdzają to autorytety i badania opinii publicznej. 15.12.2011 Jesteśmy Europejczykami, a dopiero potem Polakami, czy Niemcami. - mówi Janusz Palikot Źródło: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114884,10824024,Sejmowa_wojna_na_flagi_w_klapach___Szlag_nas_trafil_.html?lokale=warszawa To stwierdzenie chyba najlepiej oddaje sens dzisiejszej dyskusji politycznej i przyszłości Unii Eurpejskiej. Kraje przyszłej federacji mają zrezygnować z pierwszorzędności cechy narodowej na rzecz cechy europejskiej tj. tożsamość narodowa może istnieć, ale ma być poniekąd na drugim miejscu i tak też mają być rozstrzygane interesy unijne. Jeżeli unii nie po drodze z danym krajem należącym do UE musi on uznać wyższość interesu unijnego od krajowego na rzecz rozwoju unii. Palikot popiera ultra modernistyczne myślenie o państwie, choć wciąż jest to myślenie wyprzedzające sprawy. I jakkolwiek nie ma innej drogi - dziś nie wszyscy są na to gotowi. Na pewno na takie myślenie nie jest gotowa pai Zosia ze sklepu w Pcimiu Dolnym, bowiem nawet tego nie rozumie, choć w pewnym momencie zrozumieć będzie musiała bo prawo unijne obejmuje nas wszystkich i nawet dzisiaj jeżeli się z czymś nie zgadzamy możemy się z tym zwrócić do Rzecznika Interesu Publicznego i Rzecznika Praw Obywatelskich, ale także do unijnego Ombudsmana, który w założeniu nasze prawa mieszkańca UE ma chronić. Nie zgadza się z tym myśleniem także James Cameron, który już na etapie planowania ściślejszej polityki finansowej powiedział "pas", wiedząc, że politycznie stanowi to krok do kolejnych decyzji politycznych. Czy dziś jesteśmy gotowi by pomagać Włochom, Grekom i innym krajom, które przejedzą naszą kasę w imię interesu unijnego. Czy koszt ich wsparcia będzie równie wielki co operacje na żywym organiźmie, który nie do końca wie co się dzieje? Sceptycy pozostają sceptyczni. Głównie prawicowi z PISem na czele. Na to nakłada się spór o wykorzystanie finansów NBP i innych banków centralnych państw unijnych poprzez MFW - co jest oczywistym nieporozumieniem, bowiem UE ma własne mechanizmy i administrację finansową do tego typu działań. Świadczyć to może jedynie o tym, że MFW faktycznie zostanie wykorzystany do podtrzymania złych wydatków w nadziei na lepsze czasy. Reasumując, przed politykami trudne decyzje na koniec polskiej prezydencji, a nasza przyszłość jest w rękach inżynierów polityki europejskiej. Historia dowodzi, że postawienie tożsamości narodowej poniżej innej bywało ryzykowne i mało efektywne. W Polsce jednak wciąż mieszka więcej Polaków.
13.12.2011 Marsz Niepodległości Pomnik Piłsudskiego
08.12.2011 Busines is Business. Komentarz Ekonom.pl Poszeżona Europa budzi się z głębokiego i przyjemnego okresu tuż po okresie integracji i zwiększania ilości członków UE w pierwszej dekadzie dwutysięcznego roku. Budzi się z pytaniem na ustach o koszty integracji nowych członków i koszty konkurowania na rynku światowym pod względem politycznym, społecznym i ekonomicznym. Pieniądz jest pieniądz, a biznes to biznes mówią doświadczeni inwestorzy, którzy od lat funkcjonują w systemie kapitalistycznym. Pieniądz nie ma granic, nie ma identyfikacji narodowej, nie ma ojczyzny i z zasady służy do wymiany towarowej lub zapłaty za usługi. Unia Europejska zakłada swobodną cyrkulację kapitału, ludzi oraz swobodny obrót ziemią niezależnie od granic państw, natomiast w obrębie granic UE. Jeśli chcemy silnej ekonomicznie Unii Europejskiej, chcemy silnego pieniądza, zwłaszcza euro, oraz silnym walut państw, które do uni monetarnej nie weszły, a w strefie wspólnotowej funkcjonują. To zapewnia ich gospodarkom silne podstawy makroekonomiczne, płynność obiegu pieniądza, jego realną siłę, niskie stopy procentowe i niską stopę bezrobocia. Dziś UE musi konkurować na rynku międzynarodowym z potężnymi partnerami mającymi do dyspozycji inwestycje międzynarodowe, regulacje towarowe i usługowe, regulacje celne i transportowe, nowe technologie i tak dalej. Unia musi dążyć do utrzymania pozycji stabilnego i wiarygodnego partnera na rynkach międzynarodowych. I temu służyło wprowadzenie euro i stworzenie unii monetarnej tzw. strefy euro, gdzie zrezygnowano z walut narodowych na rzecz wspólnej waluty, która zdjęła z handlu część kosztów jak np. koszt wymiany i różnic kursowych, przyspieszyła wymianę oraz obieg i zdecydowała o zawężeniu współpracy gospodarek ze strefy. Koszt jednej waluty i istnienia jednego banku centralnego EBC powoduje, że rozpatrując politykę regionalną, państwom członkom odchodzi z dyspozycji element reglacji polityki poprzez akcje monetarne i wszelkie ruchy są konsultowane z EBC, a w zasadzie to EBC w sensie makro dokonuje interwencji na szerokim rynku. Pamiętam podręczniki gdzie wybitne jednostki przedstawiały istone zalety waluty wspólnej i nie przewidywały żadnych wad jej wprowadzenia. Rzeczywistość jest jednak trudniejsza i dziś, wielu specjalistów jednak przyznaje że takie koszty występują. Jest to przede wszystkim koszt reakcji i dostosowania polityki lokalnej do bieżącej sytuacji oraz niewymierny/wymierny koszt tradycjonalizmu lokalnego i zwyczajów, który w regionach odległych o setki czy tysiące kilometrów jest inny. Niemiec z Bawarii ma inne zwyczaje pieniężne niż Włoch z Toskanii. Inaczej przewidują wydatki, kredyty, zachowania wydatkowe i oczekiwania co do gospodarki lokalnej. Polityka informacyjna w tych regionach też jest różna - u nas wydarzeniem będzie wzrost cen złota i zmiany kursu dolara, gdy w Niemczech relacja Euro Dolar, a we Francji stosunek euro do funta brytyjskiego.
Dziś kiedy niezbędne jest wzmocnienie unii i polityki antykryzysowej modne stały się hasła elit i salonów o potrzebie silniejszego integracjonalizmu, który ma substytuować ruchy z zakresu polityki pieniężnej w skali makro. Podpisując Lizbonę, weszliśmy do UE jako kraj zgadzający się na swobodny obrót kapitału, siły roboczej i ziemi, także de facto silna integracja już ma miejsce. Pieniądz to pieniądz a business to business. Ani pieniądz ani business nie mają koloru skóry, religii, narodowości ani ojczyzny. Społeczności je mają. Poszczególne państwa mają narodowość, tożsamość, społęczeństwo, idee, tradycje i kulturę, zwyczaje i język, specyfikę lokalną. I choć trawa wszędzie jest raczej zielona idea globalizacji jest dziś niezwykle "a la mode" i wygrywa w polityce i filozofii współczesnej od mniej więcej lat dziewięćdziesiątych. Szczególnie modna wśród polityków, budzi do działania, pobudza wyobraźnię o jednym europejskim pańśtwie, czy federacji na wzór amerykański i wspólnym obfitym europejskim stole. Federacji lub państw sfederowanych. Politycy odpowiedzieli już na pytanie, czy pieniądz może być efektywniejszy. Czy efektywniej można zorganizować państwa, ich organizację i tożsamość? Nie ulega wątpliwości, że nie jest to łatwe i wymaga czasu. Jednakże dyskusja, która będzie rzutować na najbliższe pokolenia już się rozpoczęła i trwa. Kiedyś idea wspólnoty europejskiej była ideą odważną. Za kilka dekad może się okazać, że trwająca dyskusja publiczna dzisiaj ma niezwykłą wagą dla nas wszystkich. Czy ważny jest sposób, obraz całości czy efektywność gospodarcza. Kilka lat temu poproszono, bym napisał o ideii granicy w humaniźmie, społeczeństwie i kulturze. Dziś idea granicy powoli się zaciera, a globalizacja staje się faktem.
30.11.2011 Europejskość, tożsamość, czy suwerenność. Komentarz Ekonom.pl. Po szczycie Unii Europejskiej w Berlinie trwa debata między najsilniejszymi pod względem wpływów politykami europejskimi a propos przyszłości wspólnej Europy. Wypowiedź Radosława Sikorskiego "Prawdopodobnie będę pierwszym ministrem spraw zagranicznych, który tak mówi, ale to powiem: mniej się obawiam niemieckiej siły, niż zaczynam bać się niemieckiej bezczynności" odbiła się szerokim echem w mediach Polskich i zagranicznych. Sikorski podkreślił rolę Unii w czasach kryzysu i zaapelował o ściślejszą współpracę między członkami wspólnoty, a wręcz zacieśnienie więzów federalnych, na kształt zdecydowanej regionalizacji oraz obrony interesu wspólnotowego ponad interes krajów. PIS zagroził Trybunałem Stanu, Prezes Jarosław Kaczyński zapowiedział Marsz na 13 grudnia, a Kwaśniewski podkreślił wręcz konieczność poświęcenia części suwerenności narodowej dla tożsamości europejskiej. Gro krytyków podnosi swój głos, tymczasem układ zjednoczeniowy z 2004 roku, przystąpienie do Lizbony i ich sens ma wymiar jednoznacznie europejski i europeizacji świadomości społecznej. Jakkolwiek trudne wydałyby się te idee, weszliśmy jedną nogą do tej rzeki i czas na drugą. W innym przypadku sens całego zamierzenia byłby wątpliwy. Prawicowa władza podpisując Lizbonę podpisała się pod pomysłem Europy. Idee wymyślone przez Schumana i założycieli, które są trudne dla zrozumienia dla zwykłego Kowalskiego potrzebują jednak budowy stopniowej i zdobycia zaufania społecznego dla zmian, które mogą być diametralne. Społeczeństwo dopiero dzisiaj zaczyna rozumieć wagę traktatów podpisanych przed laty. Dziś w czasach kryzysu zobowiązania są jeszcze bardziej odczuwalne. Widzą to kraje, które z nich korzystają, a więc Grecja, Portugalia, Włochy. I widzą to kraje, które do Unii Europejskiej czy unii walutowej nie przystąpiły z określonych względów i zdecydowały się obserwować rozwój wydarzeń. Czy tego chcemy czy nie, słowa polskieg Ministra Spraw Zagranicznych są na czasie i nawet jeśli taka zmiana jest trudna, wywołują dziś debatę społeczną o głębokości potrzebnych przemian. Słowa Aleksandra Kwaśniewskiego są warte zauważenia. Ideałem byłaby federalizacja idąca w zgodzie z suwerennością.
27.11.2011 Skandale korupcyjne. Komentarz Ekonom.pl. Mija tydzień, w którym media podawały informację o skandalach korupcyjnych trawiących rodzimą scenę polityczną. I obok rzekomych propozycji finansowych składanych działaczom piłkarskim, doszło do aresztowań osób powiązanych poprzez usługi doradcze z największymi prywatyzacjami w kraju. Zawsze w takiej sytuacji powstaje pytanie czy obsługa konsultingowa i wynagrodzenie za nią jest korupcjogenne o ile doszło do prywatyzacji i nie było sprzeciwu innych oferentów biorących udział w przetargu. Demokracja musi się bronić i informacje spływające z mediów dowodzą, że tuż przed nami EURO2012 i najlepiej gdyby takich wydarzeń było jak najmniej. Julia Pitera przed laty obiecywała specjalny pakiet antykorupcyjny, który na razie nie został w pełni zrealizowany. Od zawsze sekunduję akcji rozpoczętej przed laty przez Pana Bartłomieja Michałowskiego NIE DAJĘ, NIE BIORĘ ŁAPÓWEK. Strony internetowe promowane przez Bartka www.michalowski.pl www.normalne.pl www.jow.pl Warszawa, 23 listopada 2011 r. - Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich wydało oświadczenie, w którym pisze m.in., że "znaczna część mediów marginalnie relacjonowała lub też całkowicie zignorowała skalę patriotycznej manifestacji oraz jej przebieg, budując relacje jedynie wokół starć demonstrantów z policją".
OŚWIADCZENIE Czas, jaki upłynął od wydarzeń z 11 listopada, pozwala na nabranie dystansu i rzetelną ocenę tego, jak swoją misję wypełniły tego dnia media. Ocena taka jest możliwa, dzięki postawie całej rzeszy dziennikarzy obywatelskich, którzy stworzyli w sieci bogatą dokumentację, przede wszystkim filmową. Zestawienie jej z relacjami mediów elektronicznych, zarówno komercyjnych, jak i publicznych, nie pozostawia wątpliwości, że miliony widzów otrzymały tego dnia fałszywy obraz wydarzeń. Znaczna część mediów marginalnie relacjonowała lub też całkowicie zignorowała skalę patriotycznej manifestacji oraz jej przebieg, budując relacje jedynie wokół starć demonstrantów z policją. Nawet to założenie nie zostało jednak zrealizowane z należytą starannością. Starcia pokazywano i komentowano jednostronnie. W relacjach nie uwzględniono ewidentnych błędów służb zabezpieczających ani nie zadawano pytań o możliwość celowego prowokowania i zamieszek. Nie robiono tego także i wtedy, gdy zdjęcia potwierdzające uchybienia organizacyjne i przypadki nasuwające podejrzenia o prowokację były już powszechnie dostępne w internecie. Uważamy, iż tego typu praktyki, z jakimi mieliśmy do czynienia w ostatnich tygodniach, są głęboko szkodliwe dla dziennikarstwa i całości komunikacji społecznej w naszym kraju, podważają bowiem zaufanie do profesjonalizmu i rzetelności dziennikarzy, wzmacniają negatywne stereotypy i pogłębiają podziały społeczne.
Krzysztof Skowroński, Prezes SDP http://www.sdp.pl/oswiadczenie-sdp-w-sprawie-relacji-medialnych-11-listopada 22.11.2011 Skład rządu 11.11.2011 Demonstracje podczas Dnia Niepodległości w Warszawie. Komentarz Ekonom.pl. Pozostańmy spokojni. Będziemy się jedynie bronić w razie ataku – krzyczała z barykady Kolorowej Niepodległej Kazimiera Szczuka. Pozostańcie na blokadzie - wołał rozentuzjazmowany poseł Biedroń. Precz z komuną – odpowiedzieli uczestnicy Marszu Niepodległości. Policja prosi o rozejście się – coraz bardziej nerwowo przez
głośniki nawoływała policja.
Zaczęło się niewinnie. Obchody Dnia Niepodległości jak co roku na Placu Piłsudskiego. Nudne przemowy oficjeli i apel Pana Prezydenta o jedność Narodu i wzajemną akceptacje wszystkich środowisk. To co było dotychczas hasłem wyborczym Komorowskiego powtarzanym w każdym przemówieniu i nawiązującym do sporu politycznego środowiska platformy z pisowcami, dziś dotyczyło rosnącego napięcia między skrajnymi obozami lewicy i prawicy. Po defiladzie rodzajów wojsk Wojska Polskiego, rozpoczęły się bardzie luźne uroczystości związane z obchodami 11 listopada - Dnia Niepodległości w Warszawie. Oficjele, politycy i dyplomaci eważ nwybrali się na kuluarowe spotkania i rauty, a lud boży podążył na świąteczne obiadki. No może nie wszyscy. Część jednak najpierw wybrała się na przejazd grup odtworzeniowych i sprzętu wojskowego traktem królewskim. Niespodzianka czekała na wszystkich już na wysokości Nowego Światu i Świętokrzyskiej, gdzie nikomu niewinna masa ludzka została zablokowana przez kilkanaście radiowozów i policjantów w pełnym rynsztunku. Ponieważ nikt nie dysponował żadną informacją, rodziny z dziećmi powoli przebijały się obok kordonu chodnikiem na którym pozostawiono 1,5 metra szeroki pas dla przechodniów. Dopiero fotoreporteży, którzy grupowo przybyli na miejsce i byli właściwie poinformowani przez redakcję, przekazali innym, że mundurowi wyprowadzają z Krytyki Politycznej anarchistów. Ta swoista blokada bezpieczeństwa okazała się dobrym zabezpieczeniem dla kilkudziesięciu osób w kapturach i okularach słonecznych. Ponieważ niewiele się działo, wszyscy z radością pstrykali swymi cyfrówkami foty siłom prewencji ubranym w najnowsze zdobycze techniki, w tym nawet kaski z odblaskowymi szybkami. Dzieci uśmiechały się na taką niezapowiedzianą frajdę, a kolejka ustawiona dalej po rogale marcińskie miała o czym dyskutować. Szybki marsz do przodu i już jesteśmy w Muzeum Wojska Polskiego przy Al. Jerozolimskich. Tutaj wojskowi i muzealnicy stworzyli odwiedzającym wielką niespodziankę udostępniając wiele spośród eksponatów. Miałem nawet wrażenie, że niektóre zostały wyciagnięte z muzealnych piwnic specjalnie na tę okazję. Cieszyły oko samoloty, helikoptery i czołgi, a dzieciakom otwierały się usta ze zdziwienia, gdy wchodziły do kabin maszyn lotniczych, z których wiele jeszcze niedawno latało po polskim niebie. Prawdziwy piknik, czego można pogratulować organizatorom. Nie brakowało i waty cukrowej, i kiełbasek, czy też czegoś mocniejszego w klubie Wieżyca. Zmęczeni trudami dnia, udaliśmy się w drogę powrotną - kierunek stacja metra Centrum - i tu niespodzianka. Już od ulicy Kruczej panował zwiększony ruch, a co poniektórzy fotograficy pędzili w okolice Placu Konstytucji sfotografować Kolorową Niepodległą. Manifestacja zorganizowana przez środowiska lewicowe polagała na stworzeniu żywej blokady, zgromadzeniu demonstrantów, którzy za zadanie mieli zablokować idący z drugiego końca miasta Marsz Niepodległości. Ten z kolei reprezentował środowiska prawicowe i narodowe, choć został tłumnie poparty przez zwykłych Warszawiaków, którzy często w modelu 2+2 lub nawet 2+3, czyli rodzice z dziećmi i flagami szli sobie spokojnie w pochodzie. Aby nie dopuścić do konfrontacji, policja miejska zorganizowała blokadę nieliczniejszego ruchu Kolorowej Niepodległej i ochronę aktywną Marszu Niepodległości. Jednak zaciekłość argumentów stron doprowadziła do prób konfrontacji w okolicach Placu Konstytucji oraz na nim samym, na którym policja zmuszona była użyć grupinterwencyjnych i armatek wodnych w odpowiedzi na cegły, kamienie i kije lecące w swoim kierunku. Im bliżej wieczora, demonstrantów mniej, choć byliśmy świadkiem kilku incydentów. Sądzę, że krótki fotoreportaż zamieszczony poniżej dobrze obrazuje atmosferę tego dnia i wydarzenia jakie miały miejsce podczas Dnia Niepodległości anno domini 2011. Sprostowanie: Jak podała TVP1 w Krytyce Politycznej aresztowano anarchistów niemieckich, którzy w liczbie blisko 90ciu przyjechali autokarami do Polski i wszczęli bójkę z osobami z grup rekonstrukcyjnych na Nowym Świecie. Galerie fotografii: Galeria Demonstracje Narodowców i środowisk Krytyki Politycznej Galeria Anarchiści w Krytyce Politycznej Galeria Defilada z okazji Dnia Niepodległości Galeria Muzeum Wojska Polskiego 07.11.2011 Rozłam w PIS staje się faktem. Powstał nowy klub Solidarna Polska. Ziobro liderem. Komentarz Ekonom.pl. Umarł król, niech żyje król. Okres powyborczej ciszy i rozliczeń kończy się spektakularnym rozłamem na prawicy i stworzeniem przez ziobrystów zalążka nowej partii - na razie w postaci klubu parlamentarnego 16 posłów jak podaje portal gazeta.pl. Dla Jarosława Kaczyńskiego jest to już kolejny sprawdzian jedności partii i zdolności do utrzymania lini programowej i celu ideologicznego wyznaczonego przed laty. Wydaje się jednak, że prezes tym razem z wyborów wychodzi osłąbiony i sławetna taktyka "niech idą, my i tak wierzymy w swoje" nie daje dobrego efektu. Osobny klub tworzą młodzi, aktywni i sprawni działacze z silnym liderem sprawdzonym w boju politycznym. Czy ich relegacja stanie się faktem? Nie ma to znaczenia, bowiem stanowili oni silne zaplecze dla partii mającej 1/3 głosów w Parlamencie RP. Strategia silnej opozycyjnej partii prawicowej działającej jako krytyk rządu okazuje się jej słabą stroną. By chcieć rządzić, trzeba się tego rządzenia podejmować, a jak na to wskazuje historia SLD, AWS, SDRP, UW, partie które nie potrafią być elastyczne, są uwrażliwone na decyzje wyborców i jedność wewnętrzną. Partia wodzowska jaką jest PIS odniosła w ostatnim okresie szereg niepowodzeń, zaczynając od sławetnego przedwyborczego skandowania o Merkel, po rozpad Kluzik Rostkowskiej i PJN, a teraz na Solidarnej Polsce kącząc. W negocjacjach z zarządem partii ziobryści powiedzieli "sprawdzam" i chyba nie mogą już przegrać. Zbigniew Ziobro rozegrał swoje karty perfekcyjnie, dziś będąc szczęśliwym mężem i ojcem, jest także wciąż młodym i charyzmatycznym politykiem z ogromnym bagażem doświadczeń zarówno po stronie rządzących jak i opozycjonistów. I choć Miller powiedział kiedyś o nim niepochlebnie, to teraz spotkają się razem w sejmowych ławach, a kto wie - może przyjdzie im negocjować. A propos, nazwa nowego klubu, gdyby miała być nazwą partii w przyszłości może się łatwo mylić z partią Ruch Palikota, który niedawno zapowiadał zmianę jej nazwy na Nowoczesna Polska.
03.11.2011 Marsz Niepodległości 11 listopada. Komentarz Ekonom.pl. Jednym z ważniejszych tematów medialnych tego tygodnia, poza lądowaniem awaryjnym na Okęciu, stał się zapowiadany Marsz Niepodległości. Ma się odbyć 11 listopada w centrum Warszawy (Pl. Konstytucji godz. 15.00) i jest organizowany głównie przez środowiska prawicowe, które zdecydowały się zakupić kilka reklam na okładkach wybranych gazet. Zapowiedź marszu wywołała szereg reperkusji po centrowej i lewicowej stronie sceny politycznej (głównie skupionych wokół środowiska Krytyki politycznej) oraz zapowiedź kontrmanifestacji w Warszawie, a nawet szereg działań medialnych potępiających imprezę. Znani aktorzy i ludzie estrady zdecydowali się poprzeć akcję Kolorowa Niepodległa i odpowiednia kampania reklamowa tej idei została przeprowadzona między innymi w radiu. Wydaje się, że oponenci polityczni decydują się na konfrontację uliczną, miast tej słownej. Jest to kontynuacja sporu, który już teraz można to precyzyjnie określić, rozpoczął się w zeszłym roku - również 11 listopada, gdy policja była zmuszona zablokować obydwa marsze. Dyskusja polityczna prowadzona jest na argumenty skrajne, zamiast prowadzić do konsensusu. I tak pojęcia patrioty i państwowca, Europejczyka i Polaka, mieszane są bez właściwego umiaru, który przy tak wysokich ideowo hasłach byłby właściwy. Miejmy nadzieję, że strony znajdą czas i miejsce na dyskusję na argumenty słowne. Tym niemniej Ekonom.pl postara się być na Marszu Niepodległości z aparatem fotograficznym i kamerą filmową. Adres strony internetowej organizatora: http://marszniepodleglosci.pl. W dniu 11.11.11 odbędzie się również parada wojskowa organizowana przez MON, która przejdzie ulicami Krakowskiego Przedmieścia, Nowego Światu i dojdzie do Muzeum Wojska Polskiego o godz. 14.30.
19.10.2011 Frekwencja wyborcza. Komentarz Ekonom.pl. Polska Źródło: http://wybory2011.pkw.gov.pl/att/pl/000000.html#tabs-1
Źródło: http://wybory2011.pkw.gov.pl/wyn/pl/000000.html#tabs-1
15.10.2011 Oficjalne wyniki wyborów. Polska, Statystyka wyborcza Lista Komitet % Głosów Mandat Liczba mandatów Numer Siedziba Liczba mandatów
10.10.2011 Wstępne wyniki wyborów. Wyniki nieoficjalne: PKW podała wyniki z 99,5 proc. obwodów: Platforma Obywatelska 39,2% Pozostałe partie : PJN - 2,18 procent głosów;
12.09.2011 Wybory odbędą się 9 października w godzinach 7-21. Komentarz Ekonom.pl. Do wyborów już zaledwie kilka tygodni. Zobaczymy, którą partię docenią wyborcy. Czy obecnie rządzącą PO i opozycję PIS. Na kolejnych pozycjach szykuje się SLD i PSL a i Ruch Palikota zaskakujące poparcie ma wśród niektórych grup społecznych. Inni gracze nie wydają się mieć poparcia, które przełożyłoby się na przejście progu wyborczego. Ale rzeczywistość to zweryfikuje. Wśród liderów dystans wydaje się maleć i w ostatnich sondażach idą "łeb w łeb". Ciekawą inicjatywą jest ruch Obywatele do Senatu firmowany przez Prezydenta Wrocławia Dutkiewicza, z którego list startuje wielu kandydatów niezależnych jak choćby Prof. Krzysztof Rybiński, którego cytujemy na stronach Ekonom.pl.
31.06.2011 Wybory do Parlamentu. Komentarz Ekonom.pl. Przed nami wybory parlamentarne zapowiadane na listopad. Niektóre z partii politycznych rozpoczęły przygotowania a nawet pośrednie kampanie wyborcze, choć tłumaczą je jako informacyjne. Polska jest aktualnie państwem prezydenckim UE i rząd ma z tego tytułu nowe obowiązki. Długo oczekiwany raport Millera spowodował dymisję ministra Klicha. Wydaje się, że o wyniku wyborów będzie decydowała kampania prowadzona już po wakacjach.
|
Wszelkie prawa zastrzeżone ekonom.pl 2010